Bylica pomaga w zwalczaniu malarii

Za pomocą tabletek z suszonych liści bylicy rocznej („Artemisia annua”) w klinice w Demokratycznej Republice Konga wyleczono 18 chorych na lekooporną malarię. Znajdowali się oni w stanie krytycznym, a po zaledwie 5 dniach wrócili do zdrowia.

„Zgodnie z naszą wiedzą, to pierwszy raport o skuteczności suszonych liści A. annua w leczeniu malarii opornej na ACT, czyli terapię łączoną opartą na artemizynie” [i podawany dożylnie artesunat] – podkreśla prof. Pamela Weathers z Worcester Polytechnic Institute (WPI), pionierka wykorzystania suszu z liści bylicy w terapii malarii.

„Wyleczenie wszystkich 18 ACT-opornych przypadków sugeruje, że suszone liście” [DLA, od ang. „dried leaves of Artemisia annua”] „powinny szybko zostać uwzględnione w planie terapii malarii w Afryce i wszędzie indziej, gdzie pojawiła się oporność na ACT”.

Pacjenci z objawami malarii pochodzili z Kiwu Północnego. Mieli od 14 miesięcy do 60 lat. Najpierw leczono ich za pomocą zalecanej terapii łączonej opartej na artemizynie (ACT to połączenie artemizyny, w postaci chemicznego ekstraktu z „A. annua”, z jednym bądź większą liczbą leków przeciwmalarycznych). Nikt nie zareagował na ACT, przez co rozwinęła się ciężka malaria, obejmująca utratę przytomności, obrzęk płuc, konwulsje czy zaburzenia oddychania. Pięcioletnie dziecko zapadło w śpiączkę. Gdy wszystkim podano artesunat, ale ponownie nie uzyskano poprawy, lekarze zwrócili się ku terapii ostatniej szansy – DLA. Przez 5 dni 2 razy dziennie pacjentom podawano doustnie 0,5 g DLA (ogółem dorośli dostali 55 mg artemizyny). Dawkę zmniejszano dla wagi poniżej 30 kg. Monitorowano objawy, np. gorączkę, a także poziom pasożytów w rozmazie grubej kropli krwi. Pacjentów uznawano za wyleczonych i wypisywano ze szpitala, gdy symptomy całkowicie ustępowały, a zarodźce były niewykrywalne mikroskopowo.

„Ci ludzie umierali. Wspaniale więc było widzieć 100% poprawę, nawet u dziecka, które zapadło w śpiączkę. Badanie było małe, ale jego wyniki prezentują się naprawdę świetnie”.

Specjaliści podkreślają, że ACT jest droga w produkcji, ponadto brakuje jej w rejonach najbardziej obciążonych malarią. Oprócz tego, choć projektowano ją w taki sposób, by była mniej podatna na oporność, która pokonała inne leki, coraz częściej, zwłaszcza w Azji Południowo-wschodniej, widuje się jednak ACT-oporność.

Weathers, która zajmuje się „A. annua” od ponad ćwierćwiecza, podkreśla, że bylica roczna jest spożywana i wykorzystywana jako zioło od tysięcy lat, często w postaci naparu. Z tego powodu Amerykanka zainteresowała się przeciwmalarycznym potencjałem suszonej rośliny, a nie chemicznego ekstraktu. Z badania opublikowanego w 2011 r. na łamach „Photochemistry Reviews” wynikało, że w porównaniu do leku opartego na chemicznym wyciągu z rośliny, za pomocą suszonych liści „A. annua” do krwi dostarcza się aż 40-krotnie więcej aretmizyny. Publikacja z 2012 r. z „PLoS ONE” pokazała zaś, że DLA jest skuteczniejsze w eliminowaniu pasożyta u myszy. W 2015 r. zespół z WPI i Uniwersytetu Massachusetts zademonstrował z kolei, że suszone liście „A. annua” wyleczyły gryzonie zakażone szczepami opornymi na artemizynę. Co istotne, podczas eksperymentu na 49 pokoleniach myszy, który miał przyspieszyć ewolucję zarodźca, pasożyt nie wykazywał oporności na DLA.

Weathers uważa, że lepsze, w porównaniu do ACT, działanie DLA, a także zdolność zabijania lekoopornych pasożytów i unikania rozwoju oporności to skutek synergicznego działania kompleksu związków z liści. O niektórych wiadomo, że mają właściwości antymalaryczne, inne mogą zaś zwiększać wchłanianie artemizyny do krwiobiegu i nasilać jej skuteczność w stosunku do pierwotniaków. Amerykanka podkreśla, że suszone liście stanowią naturalną formę terapii łączonej.

„By zrozumieć biochemię tych związków, wśród których występują flawonoidy i terpeny, przeprowadziliśmy wiele badań. Dzięki temu chcielibyśmy lepiej poznać rolę, jaką odgrywają w aktywności farmakologicznej suszonych liści.” […] „A. annua jest też skuteczna przeciw wielu innym chorobom, w tym tropikalnym i pewnym nowotworom, dlatego w naszym laboratorium nie ograniczamy się do określania wpływu DLA wyłącznie na malarię”.

Pani profesor dodaje, że DLA da się wyprodukować za pomocą prostszej aparatury i po mniej wymagającym szkoleniu. Wg Weathers, hodowla „A. annua”, a także produkcja i testowanie tabletek to dobry sposób na zatrudnienie/biznes na obszarach z większą stopą bezrobocia. Badaczka uruchomiła nawet w Afryce łańcuch dostaw; obejmuje on m.in. hodowlę specjalnych kultywarów na wschodzie kontynentu i zgodne z dobrymi praktykami produkcyjnymi (DPP) przetwarzanie – suszenie liści, sporządzanie proszku, formowanie tabletek i weryfikowanie dawki – w Ugandzie. To stąd pochodziły tabletki podawane pacjentom w Kongu.

Autorstwo: Anna Błońska
Na podstawie: www.WPI.edu

Dodaj komentarz